Od opieki do samodzielności

Nie tylko terapia. 30 lat zmiany myślenia o niepełnosprawności

Trzydzieści lat działalności Warsztatu Terapii Zajęciowej w Proszówkach to historia stopniowej profesjonalizacji, uczenia się na doświadczeniu i dostosowywania do zmieniających się realiów społecznych oraz gospodarczych. Edward Firek, kierownik WTZ Proszówki, opowiada o drodze od podstawowej opieki do kompleksowego systemu przygotowania osób z niepełnosprawnościami do możliwie samodzielnego funkcjonowania.

Początki: opieka zamiast systemu

Pierwsze lata funkcjonowania warsztatu miały charakter wyraźnie opiekuńczy. Najważniejszym celem było zapewnienie uczestnikom bezpiecznego miejsca i podstawowej aktywności. W realiach lat dziewięćdziesiątych było to podejście naturalne – terapia zajęciowa w Polsce dopiero się kształtowała, brakowało sprawdzonych metod, standardów oraz zaplecza merytorycznego. Instruktorzy działali w dużej mierze intuicyjnie, opierając się na własnych obserwacjach i doświadczeniach.

Również rodziny uczestników wchodziły w ten system bez jasnych oczekiwań. Dla wielu osób była to pierwsza styczność z placówką o takiej strukturze. Dopiero z czasem zaczęto dostrzegać, że sama opieka i zajęcie czasu nie wystarczą, by realnie wpływać na jakość życia osób z niepełnosprawnościami.

Zmiana priorytetów i trudne realia rynku

Stopniowo coraz większy nacisk zaczęto kłaść na rozwój społeczny, samodzielność i przygotowanie do codziennego funkcjonowania. Był to moment przełomowy, ale jednocześnie czas szczególnie trudny. W tle zachodziły bowiem istotne zmiany gospodarcze – znikały spółdzielnie inwalidów, które przez lata pełniły ważną rolę na rynku pracy. Dostępność zatrudnienia dla osób z niepełnosprawnościami malała, a rynek pracy nie był przygotowany na ich potrzeby.

Warsztat miał przygotowywać do pracy zawodowej, jednak realne możliwości zatrudnienia pozostawały ograniczone. Mimo to pojawiały się pierwsze sukcesy – pojedyncze, ale bardzo istotne próby wejścia uczestników na rynek pracy. Każdy taki przypadek był potwierdzeniem, że obrany kierunek ma sens. Równocześnie zespół warsztatu zdobywał doświadczenie i coraz lepiej rozumiał, jak skuteczniej prowadzić proces terapeutyczny. Nauka na własnych sukcesach i błędach stała się fundamentem dalszego rozwoju.

Struktura, która porządkuje rozwój

Rozwój WTZ w Proszówkach następował stopniowo, w odpowiedzi na realne potrzeby uczestników. Z czasem wykształciła się stabilna struktura organizacyjna, umożliwiająca uporządkowanie pracy i jej lepsze planowanie. Powstawały kolejne pracownie, dzięki którym uczestnicy mogli rozwijać umiejętności w warunkach dostosowanych do swoich możliwości, a instruktorzy zyskiwali narzędzia do systematycznej i mierzalnej pracy.

Kluczową rolę odegrała przewidywalność zajęć. Stały harmonogram budował poczucie bezpieczeństwa, a rutyna nie ograniczała, lecz porządkowała proces i pozwalała stopniowo zwiększać poziom trudności. W takich warunkach łatwiej było oceniać postępy i wprowadzać zmiany.

Duże znaczenie miały także relacje między uczestnikami. Dla wielu osób była to pierwsza okazja do pracy w grupie, nauki współpracy i odpowiedzialności za wspólne zadania. W tym okresie pojawiły się również kolejne przypadki podjęcia zatrudnienia poza warsztatem, co wzmacniało przekonanie, że długofalowy proces może prowadzić do trwałych efektów.

Rola instruktorów i indywidualne ścieżki

Zmieniała się także rola kadry. Instruktorzy przestali być wyłącznie prowadzącymi zajęcia – stali się przewodnikami i mentorami. Uczyli nie tylko umiejętności praktycznych, ale również punktualności, systematyczności, komunikacji i współpracy. To właśnie te kompetencje w dużej mierze decydowały o zdolności uczestników do funkcjonowania poza warsztatem.

Indywidualne historie najlepiej pokazują, jak wygląda proces dojrzewania do samodzielności. Jedni potrzebowali czasu, by bez stresu wejść do pracowni, inni uczyli się pracy w grupie i wykonywania prostych zadań. Dla części osób momentem przełomowym było podjęcie zatrudnienia, poprzedzone latami przygotowań.

Zdarzały się także powroty do warsztatu – spowodowane problemami zdrowotnymi, brakiem wsparcia lub zderzeniem z wymaganiami rynku pracy. Nawet te doświadczenia dostarczały cennej wiedzy i pozwalały lepiej planować kolejne etapy pracy.

Istotną rolę odgrywały również rodziny. Ich nastawienie mogło zarówno wspierać, jak i hamować rozwój uczestników. Instruktorzy musieli jasno komunikować, jakie są realne możliwości i czego można oczekiwać po procesie terapeutycznym.

Bariery systemowe i realne efekty

Proces usamodzielniania zawodowego jest długotrwały i wieloetapowy. Uczestnicy mierzą się z barierami osobistymi – wynikającymi ze stanu zdrowia, trudności z koncentracją, lękiem przed nowymi sytuacjami czy ograniczonym doświadczeniem społecznym. Równolegle istnieją bariery zewnętrzne: często zmieniające się przepisy, niedostosowany rynek pracy, brak wiedzy pracodawców na temat tworzenia odpowiednich stanowisk oraz obawy rodzin.

Usamodzielnianie trwa zwykle kilka lat. Zaczyna się od prostych czynności w pracowniach, następnie obejmuje rozwój kompetencji społecznych, a dopiero na końcu pojawia się próba wejścia na rynek pracy. Pozytywne efekty nie są częste, ale każdy przypadek zatrudnienia – nawet pojedynczy w skali roku – ma ogromne znaczenie. Potwierdza sens całego procesu i pokazuje, że dla części uczestników możliwe jest osiągnięcie trwałej samodzielności.

Wielki Bal jako element strategii społecznej

Jednym z najważniejszych przedsięwzięć WTZ Proszówki jest Wielki Bal Osób Niepełnosprawnych. Najbliższa edycja odbędzie się 28 stycznia 2026 roku w Kompleksie „Panorama” w Starym Wiśniczu. Państwo Edyta i Krzysztof Kołodziejczyk już po raz piętnasty sfinansują koszty jego organizacji.

Bal ma wymiar znacznie szerszy niż wydarzenie integracyjne. Jest elementem procesu społecznego – uczy obecności w przestrzeni publicznej, kontaktu z nowymi osobami, odpowiedzialności za własne zachowanie i wizerunek. Dla rodzin jest to moment, w którym mogą zobaczyć efekty codziennej pracy w zupełnie innym kontekście niż zajęcia terapeutyczne.

To wydarzenie potwierdza, że aktywność społeczna powinna być traktowana na równi z pracą w pracowniach. Pokazuje, że osoby z niepełnosprawnościami potrzebują nie tylko ćwiczeń praktycznych, ale realnego uczestnictwa w życiu społecznym. Bal nie jest podsumowaniem działań WTZ, lecz wyraźnym sygnałem kierunku, w którym rozwija się placówka – tworzenia warunków do budowania pewności siebie, sprawczości i możliwie pełnej samodzielności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

8 + jeden =